Po miesiącach przygotowań, walki z programem do projektowania ogrzewania w końcu wszystko było gotowe i dopięte. Jeszcze druk trzech kopii, prawa, zdjęcia do dyplomu (prawie zbankrutowałem przez to wszystko…). Temat pracy wybrałem odpowiedni dla siebie, to co mnie kręci w całym studiowaniu. Projekt dwurorowej instalacji centralnego ogrzewania wspomaganej instalacją solarną. Do całości musiałem sobie wybrać jakiś domek, dla którego musiałem wszystko zaprojektować. Jako, że u mnie w rodzinie nikt nie buduje, ani nie budował domu zostałem skazany na szukanie planów w internecie. Znalazłem domek, który sam chciałbym zbudować – prosty z możliwością przerobienia go pod agroturystykę. Następnie cały algorytm doboru kolektorów słonecznych ( opisze go kiedyś w osobnym artykule). Następnie cały kosztorys – i tu miłe zaskoczenie. Instalacja solarna zmieściła się w 13000 zł, na wstępnie założyłem, że jest do wydania 15000 zł. Po kosztorysie sprawdzenie po ilu latach instalacja zwróci swoje koszta inwestycyjne – sprawdzenie tego jest dość prostą sprawą. Żywotność kolektorów słonecznych określa się na 20 lat – ile wynosi gwarancja na kolektory. Jeżeli okres zwrotu jest mniejszy niż 20 lat wtedy instalacja jest opłacalna. Wyszło 15 lat. Do tego jeszcze sprawdzenie z którym kotłem instalacja najszybciej zwróci koszta. Wszystko udało się zamknąć w ~45 stronach.
Nadszedł ten dzień – 4 lutego. Wszedłem jako pierwszy. Standardowa prezentacja, potem przeszło do pytań. Na początek proste – inne źródła energetyki odnawialnej, odpowiedziałem, potem padły pytania o geotermę, jak to działa sprawność, potem pompy ciepła, pytania o współczynnik efektywności. Największym zaskoczeniem było pytanie z mechaniki płynów. Jaki są straty na rurociągach. Najpierw szok, a potem zapomnienie języka. Jedna straty to miejscowy, a druga… i wtedy promotor “przecież pisał Pan o tym w pracy”, szybkie przypomnienie i już wiem! ze względu na długość!
Uratowało mnie to
Z obrony 5.0, na dyplomie niestety 4,5. Średnia z pierwszego i drugiego semestru zaniżyła średnią na dyplomie. Mimo to dalej się ciesze. Dołączyłem do grupy osób z wykształceniem wyższym

